top of page

Klient nie zapłacił faktury, a Ty oddałeś podatek do Urzędu? Zobacz, jak legalnie odzyskać swoje pieniądze.

  • Zdjęcie autora: taxanto
    taxanto
  • 17 kwi
  • 4 minut(y) czytania

To miał być świetny miesiąc. Pozyskałeś dużego klienta, wykonałeś usługę perfekcyjnie i w terminie. Wystawiłeś fakturę z czternastodniowym terminem płatności. Kiedy zbliża się dwudziesty dzień kolejnego miesiąca, Twoja księgowa przesyła Ci kwoty podatków do zapłaty. Wykonujesz posłusznie przelew na VAT i podatek dochodowy.

Mija tydzień, dwa, miesiąc. Pieniędzy od klienta na Twoim koncie firmowym wciąż nie ma. Telefon milczy, na maile nikt nie odpisuje.

Nagle dociera do Ciebie brutalna prawda: nie dość, że pracowałeś za darmo, to jeszcze sfinansowałeś z własnej kieszeni podatki swojego dłużnika. Wielu przedsiębiorców w tym momencie załamuje ręce i uznaje te pieniądze za stracone. Zupełnie niepotrzebnie. Polskie prawo podatkowe posiada potężne narzędzie, które pozwala Ci cofnąć czas i odzyskać gotówkę od Urzędu Skarbowego.

Nazywa się to ulgą na złe długi. Zobacz, jak to działa w praktyce i dlaczego to rozwiązanie staje się koszmarem dla Twoich dłużników.

Brutalna zasada memoriału. Dlaczego w ogóle płacisz za dłużnika?

Zanim przejdziemy do ratunku, musisz zrozumieć, dlaczego w ogóle wpadłeś w tę pułapkę. Polski system podatkowy opiera się na tak zwanej metodzie memoriałowej.

Dla Urzędu Skarbowego momentem, w którym osiągasz przychód i musisz zapłacić od niego podatek, jest data wykonania usługi lub wydania towaru i wystawienia faktury. Fiskusa zupełnie nie interesuje to, czy klient faktycznie przelał Ci pieniądze na konto. Dokument został wystawiony, transakcja sfinalizowana na papierze – podatek się należy.

Dla uczciwych firm, które trafiają na oszustów lub bankrutów, to zabójczy mechanizm, który potrafi zniszczyć płynność finansową. Właśnie dlatego ustawodawca stworzył furtkę ewakuacyjną.



Magiczne 90 dni, czyli Twoje koło ratunkowe

Ulga na złe długi to mechanizm, który pozwala Ci skorygować swoje wcześniejsze rozliczenia i zażądać od Urzędu Skarbowego zwrotu zapłaconych podatków. Aby jednak maszyna ruszyła, musisz uzbroić się w cierpliwość.

Prawo wyznacza twardą granicę: 90 dni.

Ten czas nie jest jednak liczony od daty wystawienia faktury, ale od dnia upływu terminu płatności, który wpisałeś na dokumencie. Przykład: Wystawiłeś fakturę 1 marca. Termin płatności minął 15 marca. Twój zegar zaczyna tykać od 16 marca. Jeśli mija 90 dni, a na Twoim koncie wciąż widnieje zero, zyskujesz pełne prawo do odzyskania podatków.

Co dokładnie możesz odzyskać? Uderzamy z dwóch stron.

1. Odzyskujesz podatek VAT Jeśli jesteś czynnym podatnikiem VAT, masz prawo skorygować swoją deklarację i pomniejszyć podatek należny o kwotę VAT-u z tej niezapłaconej faktury. W praktyce oznacza to, że w bieżącym miesiącu zapłacisz do urzędu po prostu mniejszy VAT, a jeśli masz nadwyżkę – urząd przeleje Ci te pieniądze z powrotem na konto.

2. Obniżasz podatek dochodowy (PIT/CIT) Działa to niemal identycznie. Skoro nie dostałeś pieniędzy, to znaczy, że Twój realny dochód był niższy. Przepisy pozwalają Ci zmniejszyć podstawę opodatkowania o kwotę netto z niezapłaconej faktury. Płacisz mniejszą zaliczkę na podatek w kolejnym miesiącu, odzyskując w ten sposób utraconą gotówkę.

Najlepsza część: Urząd Skarbowy w roli Twojego windykatora

Prawdziwe piękno ulgi na złe długi nie polega tylko na tym, że odzyskujesz swoje pieniądze. Ten mechanizm jest bezlitosny dla Twojego dłużnika.

Kiedy on nie zapłacił Ci faktury, prawdopodobnie i tak zdążył już zaksięgować ją u siebie w kosztach i odliczyć sobie z niej podatek VAT. Zrobił sobie podatkowe wakacje Twoim kosztem. Kiedy Ty korzystasz z ulgi na złe długi, uruchamiasz reakcję łańcuchową.

Prawo zmusza Twojego dłużnika (po upływie tych samych 90 dni) do oddania odliczonego VAT-u oraz do wyrzucenia tej faktury z kosztów. Musi natychmiast dopłacić różnicę do Urzędu Skarbowego. Jeśli tego nie zrobi, systemy analityczne skarbówki bardzo szybko wyłapią tę rozbieżność. Inspektorzy zapukają do jego drzwi, zażądają zaległego podatku wraz z odsetkami i nałożą kary.

Nie musisz dzwonić, prosić i grozić sądem. Wystarczy, że zrobisz odpowiedni ruch w księgowości, a to państwo upomni się o sprawiedliwość, boleśnie uderzając niesłownego kontrahenta po kieszeni.



Kiedy ulga nie zadziała? Zwróć uwagę na te detale

Zanim otworzysz szampana, musisz wiedzieć o kilku warunkach brzegowych. Prawo stawia konkretne wymagania, aby z tego mechanizmu skorzystać:

  • Transakcja musiała być zawarta pomiędzy dwiema firmami (B2B).

  • W przypadku odzyskiwania VAT-u, w momencie dostawy towaru (usługi) oraz w przeddzień składania korekty, Ty i Twój dłużnik musicie być zarejestrowani jako czynni podatnicy VAT.

  • Twój dłużnik w dniu składania korekty nie może być w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego ani w trakcie likwidacji (dlatego tak ważny jest czas i niezwlekanie z procedurą!).

  • Od daty wystawienia faktury nie mogły minąć więcej niż 3 lata (licząc od końca roku, w którym została wystawiona).

Jeśli dłużnik nagle po pół roku przypomni sobie o Tobie i przeleje pieniądze – nie ma problemu. Po prostu z powrotem księgujesz podatek i oddajesz go do urzędu. Nic na tym nie tracisz.

Nie bądź sponsorem swoich klientów

Wielu przedsiębiorców traci tysiące złotych rocznie tylko dlatego, że traktują swoje biuro rachunkowe jak przepisywaczy faktur. Dostarczają dokumenty, dostają kwotę podatku i na tym kończy się komunikacja. Księgowy nawet nie wie, które faktury zostały opłacone, a które nie.

W Taxanto w Gdyni wychodzimy z zupełnie innego założenia. Twoje finanse to naczynia połączone. Prosimy naszych klientów o regularne zgłaszanie nam "trudnych" faktur. Monitorujemy magiczny termin 90 dni. Kiedy wybija godzina zero, automatycznie przygotowujemy dokumenty do skorzystania z ulgi na złe długi, abyś w kolejnym miesiącu odzyskał gotówkę, która utknęła w systemie.

Prowadzisz biznes w Trójmieście, masz w segregatorze stare, niezapłacone faktury i czujesz, że przepłaciłeś na podatkach? Wejdź w zakładkę Kontakt. Umówmy się na szybką analizę. Sprawdzimy, ile z tych pieniędzy możemy legalnie wyrwać z powrotem z rąk fiskusa.


 
 
bottom of page